„Amelio twierdził, że jest mistrzem w stawianiu firm na nogi – wspomina Ive. – (...) co polegało głównie na oszczędzaniu pieniędzy. Najlepszym sposobem oszczędzania pieniędzy jest nie wydawanie ich. Steve miał zupełnie inne priorytety. Od kiedy go poznałem, aż do samego końca, obchodziło go tylko jedno: produkt. Zakładamy, że jeśli wykonamy dobrą robotę i stworzymy dobry produkt, to ludzie go polubią. Wierzymy, że jeśli go polubią, to go kupią. A my na tym zarobimy, o ile nie zawalimy sprawy od strony operacyjnej”. Tylko tyle i aż tyle." I właśnie w taki sposób Apple odbił się od dna.